Przesłuchanie świadka wieczorem albo w weekend

Nie, świadka nie można przesłuchać wieczorem lub w weekend.

W sprawie, którą niedawno prowadziliśmy doszło do dość niecodziennej sytuacji. Wezwany na rozprawę świadek nie pojawił się w sądzie, ale za to skontaktował się z sekretariatem i oznajmił, że „preferuje inny termin rozprawy, najlepiej po godz. 17:00 lub w weekend”. Ewidentnie skonsternowany Sąd polecił wtedy zaprotokołować, że „nie może przesłuchać świadka po godz. 17:00 lub w weekend, ponieważ…” zamyślił się …. „ponieważ w tym czasie sąd, tak samo jak świadek, nie pracuje!”.

Nawet jeśli sytuacja była nieco komiczna, to świadka zdecydowanie można pochwalić za jedną rzecz, a mianowicie za podjęcie kontaktu z sądem. Nie ma bowiem nic skuteczniej tamującego sprawę sądową niż „świadek widmo”, który wprawdzie odbiera wezwania, ale bez słowa wyjaśnienia nie stawia się przed sądem. Zwłaszcza jeśli jest to świadek kluczowy, którego nie można pominąć. Reprezentowaliśmy kiedyś klienta ze Śląska, więc rozprawy odbywały się przed Sądem Rejonowym w Gliwicach (wtedy jeszcze nie praktykowano rozpraw on-line), co oznaczało 2 – 3 godzin podróży w jedną stronę od nas z Łodzi. Jakże frustrujące było, zarówno dla sądu, jak i dla obu stron, kiedy trzecie z kolei posiedzenie kończyliśmy po 10 minutach, ponieważ ważny świadek znów się nie pojawiał. Swoją drogą, jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się z czego wynika tak długi czas rozpoznawania spraw przez sądy, to między innymi właśnie z takich sytuacji.

Masz obowiązek stawić się jako świadek, ale „sąd też człowiek”

Jeśli więc zostałeś wezwany do sądu jako świadek, to co do zasady masz obowiązek stawić się w wyznaczonym terminie i o wskazanej godzinie, mieć przy sobie dowód osobisty i złożyć zeznania. Jeśli się nie pojawisz i o tym nie uprzedzisz, to niemal na pewno skończy się to nałożeniem co najmniej kilkuset złotych grzywny, a jeśli to nie pierwszy raz, to możesz spodziewać się nakazu doprowadzenia Cię przez Policję.

Jednak nawet sąd rozumie, że życie jest na tyle bogate w nieprzewidziane sytuacje, że stawiennictwo może okazać się niemożliwe lub znacznie utrudnione. Więc jeśli jesteś chory i przebywasz na zwolnieniu lekarskim, wyjechałeś akurat z kraju i nijak nie możesz wrócić akurat wtedy, albo nawet masz wcześniej zaplanowany i opłacony urlop, to wszystkie te okoliczności sąd może i powinien wziąć pod uwagę, jako usprawiedliwienie Twojej nieobecności. Nie wyczytasz tego w przepisach, ale zaufaj nam, że taka praktyka się przyjęła. Ważne tylko, żebyś dał sądowi znać, że nie ignorujesz jego wezwań, a jakieś rozwiązanie na pewno się znajdzie.

Tu od razu przychodzi mi na myśl przykład z naszej praktyki – świadek który tymczasowo przebywał za granicą, wiedząc o tym, że sąd kieruje do niego wezwanie do złożenia zeznań na piśmie (o tym szerzej innym razem), skontaktował się z sądem mailowo, wyjaśnił sytuację i poprosił
o przesłanie mu wezwania na jego adres mailowy, na co sąd bez żadnych problemów przystał. Wszyscy zadowoleni. Sąd, bo wie, że „świadek żyje”, strony bo wiedzą, że skończą sprawę szybciej, a przede wszystkim sam zainteresowany, bo wie, że zrobił co do niego należało i uniknął grzywny.

Jak więc widać sprostanie obowiązkowi bycia świadkiem jest dziś łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej i może być pojmowane szerzej niż może się wydawać. Wniosek: „Sąd też człowiek!”, a skoro tak to pamiętaj też, że tak jak większość z nas „nie pracuje po godz. 17:00 lub w weekend”