Możesz…
Odpowiedź na pierwszą cześć tytułowego pytania jest prosta: TAK. Procedura (cywilna, bo to nią się zajmujemy) wprost wskazuje, że po udzieleniu odpowiedzi na pytania sądu – co i z jakiego źródła wiadomo świadkowi w sprawie – sąd i strony mogą zadawać mu pytania szczegółowe. Rzecz jasna, najczęściej to zadawanie pytań przez strony odbywa się poprzez ich pełnomocników (m. in. po to ich przecież mają), niemniej przepisy przewidują możliwość zadawania ich osobiście.
…, ale bądź ostrożny!
Skupmy się więc na drugiej części pytania. Nie chodzi o to, żeby nigdy nie zadawać pytań, ale żeby robić to umiejętnie. To, że masz pełnomocnika nie zmienia przecież zasadniczej kwestii, że to jest Twoja sprawa, dlatego to przede wszystkim Ty masz prawo przedstawiać swoje argumenty, bronić się przed stanowiskiem drugiej strony oraz przeprowadzać dowody, w tym dopytywać świadków. Nikt też nie będzie lepiej zorientowany w sprawie niż Ty. Często jednak, zupełnie nieświadomie, możesz uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego, czyli przekierować zeznania świadka na tory zupełnie nieistotne dla sprawy lub, co gorsza, niekorzystne dla Ciebie.
Nadgorliwość nie popłaca!
Przykład z życia wzięty – na praktykach sądowych jedno z nas było świadkiem takiej sytuacji na rozprawie: pełnomocnik powoda przesłuchuje świadka, widać że jest zadowolony, bo jak po sznurku realizuje przygotowaną wcześniej listę pytań. Po zakończeniu, tuż przed zwolnieniem świadka, powód podnosi rękę i sygnalizuje, że chciałby zadać świadkowi jeszcze kilka pytań. Pytania padają, tyle tylko, że co do faktów, o których zapewne klient zapomniał uprzedzić pełnomocnika, a które, delikatnie mówiąc, lepiej żeby zostały przemilczane. Sprawa dotyczyła odszkodowania za stłuczkę, a naprowadzony pytaniami powoda, świadek zaczął obszernie i barwnie opowiadać o zdarzeniach poprzedzających wypadek, które sugerowały, że powód prowadził, będąc w stanie, w którym zdecydowanie nie powinno się tego robić. Sąd zaintrygowany (dostrzegając pewnie „wielkie oczy” pełnomocnika) sam pociągnął świadka za język i mówiąc kolokwialnie „sprawa poleciała”. Już po rozprawie nawet sędzia poza protokołem stwierdził, że „tak ładnie Panu Mecenasowi szło, aż szkoda, że powód zaczął zadawać pytania”.
Przesłuchanie świadka wymaga pewnego namysłu
Musisz wiedzieć, że przesłuchanie świadka wymaga odpowiednich umiejętności. Nie chodzi w nim o zwyczajne zadawanie pytań i znaczenie mają takie aspekty, jak odpowiednie ich formułowanie, akcentowanie właściwych elementów, nawet kolejność ich zadawania, a bywa, że wywołanie odpowiednich emocji u świadka. Takie umiejętności posiada pełnomocnik z doświadczeniem procesowym, bo podobnych przesłuchań przeprowadził już setki. Więc wbrew pozorom, czasem pełnomocnik milczący i niedopytujący o każdy możliwy szczegół nie zachowuje się tak, bo nie jest zainteresowany, ale dlatego, że tak będzie lepiej dla Twojej sprawy. Pełnomocnik zazwyczaj ma obraną pewną strategię procesową, której elementem jest także przesłuchanie świadków. Nie ryzykuj zrujnowaniem tej koncepcji. Swoją drogą, dobrą praktyką, którą sami stosujemy, jest spotykanie się z klientem przed rozprawą i ustalanie tego co potencjalnie może się wydarzyć. Zacisze kancelarii jest zdecydowanie lepszym miejscem na dopracowywanie pytań do świadka, od sali sądowej.
Co, jeśli nie ma na to czasu?
Oczywiście sytuacja na sali sądowej bywa dynamiczna i pojawienie się nowych wątków jest czasem nie do przewidzenia. Wtedy jednak zdecydowanie lepiej niż pójście na żywioł i samodzielne zadanie pytania, sprawdzą się subtelniejsze metody – podszepnięcie kilku zdań do ucha, a jeszcze lepiej podsunięcie karteczki z potencjalnym pytaniem do świadka, które dadzą pełnomocnikowi choćby kilka sekund na przemyślenie i właściwe sformułowanie pytania. Zaufaj nam, przygotowany i czujny pełnomocnik będzie wiedział, czy w danym momencie lepiej będzie „przycisnąć” świadka, czy jednak lepiej odpuścić. Sąd to nie szkoła, tutaj można podpowiadać koledze z ławki!
