Nakaz zapłaty to jeszcze nie komornik, niestety…

Od nakazu do zapłaty jest daleka droga

Telefon do klienta: „Dzień dobry, mamy informację, że Dłużnik XYZ odebrał nakaz zapłaty”, w słuchawce uradowany klient: „Super, czyli MAMY GO! To kiedy dostanę moje pieniądze?”

Zazwyczaj, z bólem serca musimy wtedy odpowiedzieć, że na przelew będzie trzeba jeszcze zaczekać. Tak, uzyskanie nakazu zapłaty to już sukces, ale odzyskiwanie należności to długi i żmudny proces. Uzbrój się więc w cierpliwość.

Oczywiście, jeśli dłużnik nie wniesie sprzeciwu od nakazu (albo zarzutów, bo w zależności od rodzaju postępowania, od nakazu przysługują zarzuty albo sprzeciw), to zaraz będziesz mógł wszcząć egzekucję. Miejmy nadzieję, że skuteczną. Ba, jeśli dopisze Ci szczęście, to w zakreślonym w nakazie terminie dwóch tygodni dłużnik sam zapłacił należność. To jednak sytuacja idealna, która rzadko ma miejsce w naszych realiach. Częściej nakaz zapłaty, to dopiero początek sądowej batalii.

Najlepszy jest nakaz wydany w postępowaniu nakazowym

Nakaz wydawany jest w jednym z dwóch postępowań – upominawczym albo nakazowym. Z perspektywy wierzyciela korzystniejszy jest nakaz w postępowaniu nakazowym, ponieważ taki stanowi tytuł do zabezpieczenia roszczenia, bez potrzeby nadawania mu klauzuli wykonalności.

Oznacza to, że jak tylko go otrzymasz, to jako wierzyciel możesz od razu skierować do komornika wniosek, na podstawie którego zabezpieczy on Twoją należność, czyli zajmie ją dłużnikowi i „zamrozi” w depozycie, gdzie będzie czekała do końca postępowania sądowego. Może się to wydarzyć wręcz zanim dłużnik w ogóle zdąży się zorientować, że toczy się wobec niego jakieś postępowanie. W ten sposób nawet przebiegłemu dłużnikowi nie uda się uciec z majątkiem.

Uzyskanie takiego nakazu nie jest jednak łatwe, ponieważ musisz spełnić do tego dość rygorystyczne wymogi (o których napiszemy innym razem), ale zazwyczaj udaje się jeśli dysponujesz pisemnym uznaniem długu przez dłużnika.

Dłużnik może zaskarżyć nakaz

Bez względu jednak na to, w jakim postępowaniu uzyskałeś nakaz zapłaty, to dłużnik może go zaskarżyć. Zrobi to wnosząc do sądu sprzeciw albo zarzuty od nakazu, w terminie dwóch tygodni od dnia doręczenia mu nakazu (dnia doręczenia nie wliczamy do tego terminu).

Od tego momentu, tak naprawdę, rozpoczyna się spór przed sądem. Ze sprzeciwu (zarzutów) dowiesz się jakimi argumentami pozwany będzie się bronić, dlatego powinieneś być teraz czujny i na bieżąco na nie reagować, konfrontując je z dowodami, które możesz przedstawić w sądzie. Oczywiście, masz od tego pełnomocnika, ale współpracuj z nim i bądź aktywny. Zwłaszcza jeśli sprawa toczy się przed sądem gospodarczym, gdzie zgłoszenie dowodów za późno może spowodować, że sąd ich nie przeprowadzi.

Nadal możesz skończyć spór polubownie

Nie zamykaj się także na mediacje czy zawarcie ugody przed sądem. Nawet jeśli zrezygnujesz z części swoich pierwotnych oczekiwań, to zazwyczaj w ogólnym rozrachunku zaoszczędzisz czas i nerwy. Zaufaj nam, dłużnik chętniej zapłaci terminowo tę kwotę, na którą umówił się z Tobą w ugodzie, niż tę, którą zasądził mu sąd, a którą spróbuje z niego ściągnąć dopiero komornik.

Jeśli uzyskałeś nakaz zapłaty to zapewne korzystasz już z pomocy prawnika, ale pamiętaj żeby niczego w kontakcie z nim nie pomijać, nawet jeśli coś wydaje Ci się pozornie błahe czy nieistotne.